• 1
  • 2
  • 3
  • 5
  • 6
  • 7
  • 9

Mecz w Spesbona



Po drodze przejeżdżamy przez farmę Spesbona. Są dzieciaki więc oczywiście od razu rozkładamy bramki i gramy Mecz Bardzo Towarzyski. Jest łatwiej, bo upał wreszcie puścił i możemy zagrać całym składem. Zanim rozpoczął się mecz, doszło do konfrontacji dwóch samców Alfa. Z naszej strony w starciu uczestniczył Bolo, ze strony miejscowych – oswojony samiec surykatki, który w Spesbona jest chyba ulubioną maskotką dzieciarni. Niestety, surykatka najwyraźniej nie toleruje obcych, i na nasze powitalne cmokania i jęki zachwytu odpowiedziała szarżą.


Stworzonko wielkości świnki morskiej, ale z odwagą lwa ruszyło na Bola. Ten – pomimo sporej przewagi w masie ciała (jakieś pewnie 80 kilo na korzyść Polaka) – tchórzliwie zrejterował ;-) No bo co ma niby zrobić człowiek w sandałach z takim małym potworem? Naprawdę, nie wiadomo jak się bronić, zwłaszcza że surykatka śliczna i chciałoby się ją przytulić, a nie uszkodzić. Dzieciaki odganiają surykatkę ze śmiechem i tak kończy się nasza pierwsza, na pewno nie ostatnia przygoda z afrykańskim zwierzakiem.

Gwizdek zaczyna mecz. Jest wieczór, pojawia się świetne światło do zdjęć. Gramy pośrodku farmy, trzeba trochę uważać, żeby nie wdepnąć jakąś kupę podczas dryblingu, ale jest absolutnie super.

Gromada dzieciaków gra z pasją i wielką motywacją. Z tyłu super doping zapewniają dorośli, których wciąż przybywa. Wymyślamy nowe reguły – pierwszą połowę gramy z dziećmi  i przegrywamy ją 3 do 4. Dzieciaki bardzo się cieszą. Drugą połowę gramy na ostro – z dorosłymi. Wychodzi nam świetny mecz, przegrywamy tylko jedną bramką…

Chyba zaczynamy trochę lepiej grać jako drużyna, no i może wykuwamy jakieś początki formy ;-)  

Graczem meczu zostaje Jacky Windstaan z klasy 5 B.  



Od razu przechodzimy do wręczenia wszystkim grającym piłek – zarówno tych adresowanych przez darczyńców z Polski, jak i naszych futbolówek-globalówek, wzmacnianych specjalnie na Afrykę piłek z logo GloBall. W Spesbona wręczamy ludziom piłki ufundowane przez firmę ACER – i w tym miejscu z całego serca dziękujemy Wam za pomoc w imieniu dzieciaków z Namibii. Szkoda, że nie możecie sami ich wręczyć, bo poczuć te emocje naprawdę warto – spróbujemy przemycić dla Was trochę tej atmosfery w relacjach i w filmie. ACER – wielkie dzięki z farmy Spesbona!!!

W Spesbona grają z nami również dziewczyny.


Nocna sawanna.


Po meczu pędzimy na pierwszy dziki nocleg na sawannie. Rozbijamy się koło drzewa (pod – nie należy, mogą spadać na głowę robale i gady wszelakie). Jest dziko, daleko od ludzkości i wszystko pachnie i smakuje inaczej. W nocy otacza nas stado szakali – bardzo ciekawie brzmią ich nawoływania, trochę podobne do chichotów hien. Szakale to knypki i tchórze, więc się ich nie boimy, ale na wszelki wypadek trzymamy pod ręką parę narzędzi nadających się do obrony przed natrętami.


Dodatkowe informacje