• 1
  • 2
  • 3
  • 5
  • 6
  • 7
  • 9

Noc Szakala

Nocleg przy bramie wyjazdowej parku. Nasz pierwszy camp ? dot眃 spali秏y na dziko, co pono w Afryce bywa niebezpieczne. W ka縟ym razie my si nie boimy, a campy s dla mi阠zak體 (i os骲 bardziej zasobnych w got體k). Jak si okazuje? niekoniecznie jest to prawd. Ale z noclegu w cywilizacji i tak si cieszymy ? jest pr眃 i woda. Robimy porz眃ki w zakurzonych na maksa samochodach, organizujemy pranie, przepakowywanie i generalne k眕anie? Towarzyszy nam pierwszy naprawd du縴 skorpion, gekon w 砤zience i przepi阫nie rozgwie縟縪ne niebo. Korzystamy z okazji i uzgadniamy z kobietami kt髍e tu mieszkaj, za jak cen mog nam przyszy do koszul globalowych brakuj眂e naszywki partner體. P砤cimy solidn kwot ? rano b阣ziemy mie niez硑 ubaw, bo us硊ga wykonana jest mocno po afryka駍ku ? wszystkie naszywki s przyszyte krzywo, wi阫szo舵 do g髍y nogami i ledwie si trzyma. No c罂, b阣ziemy musieli przyszy to jako sami ;-)

Kiedy prawie wszyscy ju 秔i (ostatni krz眛a si jeszcze Marjo) - co tupta po placu na kt髍ym rozbili秏y ob髗. Kolega Szumiec rusza z latark na patrol ? w ciemno禼iach miga kontur szakala, spokojnie spaceruj眂ego sobie wok蟪 samochod體. To dziwne, bo szakale s p硂chliwe i przed lud糾i zazwyczaj natychmiast  uciekaj. Ten ewidentnie nie reaguje normalnie, kr笨y wok蟪 obozu jakby by lwem lub co najmniej gepardem. Do Marja do潮czaj jeszcze Doktor Robert i Tomek. Jak si okazuje ? na szcz甓cie, bo w pewnym momencie nasz dziwny szakal frontalnie atakuje. Niby niedu縠 stworzenie (taki 秗ednio du縴 pies), ale ma z阞y - a my nie my秎eli秏y wcze秐iej o samoobronie, bo 秔imy na campie, kt髍y wed硊g stra縩ik體 jest ?safety?, w miejscu specjalnie wyznaczonym na bezpieczny nocleg. Szakal rzuca si na doktora Roberta, kt髍y improwizuj眂 do defensywy u縴wa stolika kuchennego Marty Marchewy. Zwierzak zachowuje si jak szalony, mimo celnego ciosu atakuje dalej trzech - ogromnych w ko馽u dla niego - facet體. Nie ko馽zy si to dla niego dobrze ? ginie w ko馽u od jedynej broni, kt髍 mamy pod r阫, czyli maczety Tomka. Ha砤s budzi reszt ekipy, emocje s spore. Nikt nie chcia zrobi krzywdy zwierzakowi, ale dzia硂 si co ca砶owicie niezgodnego z norm jego zachowa.


Ob髗 po ataku w禼iek砮go szakala. Wcze秐iej zdj赕 oczywi禼ie nikt nie robi?

Pojawia si stra縩ik. Szybko potwierdza diagnoz doktora ? szakal by chory na w禼ieklizn. Nasza dramatyczna akcja  ko馽zy si dobrze i dla nas, i dla Afryki. U nas ? kilka zadrapa to dow骴 na sensowno舵 przyj阾ych szczepie, a z perspektywy ludzi i zwierz眛 w Namibii ? wyeliminowali秏y z ekosystemu chorego osobnika, kt髍y na pewno zarazi砨y inne stworzenia i m骻砨y zrobi krzywd ludziom.


Pakujemy szakala do worka.

Rano o 秝icie ruszamy z trupem szakala do najbli縮zego szpitala. Na miejscu okazuje si, 縠 nie ma potrzeby go bada ? przypadki w禼ieklizny rzeczywi禼ie si tu zdarzaj (w砤秐ie w秗骴 szakali) a zachowanie naszego jest dla lekarza oczywiste.


Znalezione p蠹niej og硂szenie o w禼iekli糿ie w秗骴 szakali.

Truch硂 trafia do kremacji ? padlina jest r體nie niebezpieczna, jak uk眘zenie chorego drapie縩ika. Po drodze do szpitala p阣zimy przez sawann, co prawda ju poza terenem parku ? ale zasiedlon przez liczne zwierzaki. Najpi阫niej wygl眃a p硑n眂e przez sawann stado zebr, po chwili przelicytowane przez k硊suj眂e elandy. Trafia nam si te nasz pierwszy nosoro縠c ? truchtaj眂y przez drog, parotonowy potw髍 budzi respekt.

Po drodze spotykamy ekip filmow z USA, kr阠 serial ?The Hostel Life?. Wymieniamy si informacjami o naszych projektach ? Amerykanie m體i ?respect?, gdy poznaj ca硑 nasz plan ;-)



Obok miejsca, w kt髍ym rozmawiamy pojawia si laweta z Land Roverem, kt髍y jecha dzisiaj nasz tras ? z砤ma mu si most. Musimy uwa縜, nasze s ci昕ej za砤dowane, podczas wje縟縜nia w koryta wyschni阾ych rzek mog nie wytrzyma.


Dodatkowe informacje