• 1
  • 2
  • 3
  • 5
  • 6
  • 7
  • 9

La Islam Bonita


Wjeżdżamy w zasięg wiary w Mahometa. Mnie wydaje się, że islam troszkę zabiera Afrykanom naturalne poczucie „carpe diem”.



Hakuna Matata (najsłynniejszy zwrot w suahili, znaczy mniej więcej, że „wszystko będzie dobrze”) jakby gorzej działa tam, gdzie jest więcej muzułmanów niż ludzi wyznających inne religie.

Bart się ze mną nie zgadza, mieszkał u muzułmanów w Turcji i uważa, że są po prostu bardziej wymagającymi ludźmi. Nie machają do przejeżdżających aut z byle powodu. Na ich zaufanie czy sympatię trzeba sobie zasłużyć.

Ja uważam, że to na pewno również fajni ludzie, ale wolę tę poprzednią Afrykę – spontaniczną, nieokiełznaną, w sumie – bezinteresowną w tej pierwszej fazie kontaktu. Muzułmanie, a potem Masajowie, to ludzie którzy nie widzą w nas od razu kumpli, trzeba tu zdać jakiś egzamin najpierw. Ja lubię, gdy nie ma żadnych egzaminów.

Zdarza się, że czasem w knajpie nie chcą nam tu czegoś podać. Choć Afryka się tu i tak przebija – większość ludzi reaguje jednak uśmiechem na nasze coraz śmielsze zaczepki. Zresztą chyba się po drodze wyrabiamy – relacje Obcy-Obcy przychodzą nam coraz łatwiej i coraz szybciej przełamujemy lody. Oczywiście – z dziećmi nie trzeba przełamywać żadnych lodów :-)

Jeśli chodzi o ocenę poszczególnych nacji i religii, nie mam w tym tekście i w intencji twórczej zawartej żadnej tezy, którą chciałbym udowodnić – jestem ciekaw, czego się dowiem. Tak, jak do Czarnej Afryki jestem nastawiony z założenia bardzo pozytywnie, na pewno mam jakieś uprzedzenia związane z islamem. Jestem z Europy, z Polski. Cieszę się z braku obciążenia kolonializmem, martwi mnie mój dystans do islamu związany z doświadczeniem 11 września, znajomością trudnej historii relacji chrześcijaństwa i muzułmanów od czasów krucjat czy rekonkwisty w dzisiejszej Hiszpanii. Zobaczymy, do czego dojdziemy w relacjach GloBall – Islam, przed nami najciekawsze chyba kraje związane z tą religią. Na razie badamy ostrożnie temat.

Pierwsze wielkie zwycięstwo biało-czerwonych

Bart jedzie na zwiad lokalnym motocyklem, namierzamy dobre miejsce na Mecz Bardzo Towarzyski Polska – Tanzania.

Gramy go w Bantika Secondary School, w Bashay Village. To Karatu District, zamieszkany głównie przez ludzi plemienia Iraqwi. Jako że jesteśmy w szkole typu „secondary”, szykujemy się na wielką bitwę.

Będziemy grać z zespołem świetnie wyszkolonych 17-sto latków. Ustalamy, że „nie ma zlituj”. Gdy wchodzimy na boisko, czeka już na nas cała szkoła.

Na murawie rozgrzewają się faceci, którzy wyglądają jak gazele Thompsona. Szczupłe, umięśnione, zwinne młode byczki. Karatu District to najbogatsza część Tanzanii – szkoła jest porządna (wspierają ją finansowo Amerykanie) a zespół piłkarski wygląda po prostu profesjonalnie – zawodowe stroje sportowe, fachowe korki na nogach, no wygląda to po prostu jak przygotowana na nasze powitanie bitwa pod Eduą*

*pod Eduą armia etiopska rozgromiła włoski korpus ekspedycyjny, wyposażony w broń maszynową, wozy pancerne i lotnictwo. Biali nie mieli szans, a Afryka do dziś dumnie wspomina to spotkanie dwóch światów.

No, ale tym razem przed siłami Afryki nie stoją włoscy żołnierze - tym razem po drugiej stronie boiska stoją waleczni Polacy :-)

Mecz jest zacięty. Nareszcie układa się to tak, jak powinno: odnosimy zwycięstwo!

1:0 dla Polski w Meczu Bardzo Towarzyskim ze szkołą prawie już dorosłych, wysportowanych i doskonale grających w piłkę Afrykanów to dla nas wielki powód do dumy. To był 31 stycznia 2012.

Obchodzimy ten tryumf hucznie w naszym obozie, by następnego dnia wyruszyć dalej, na poszukiwanie prawdziwych Masajów.

Iraqwi.

„Ta tarcza Cię obroni”. Tak mówi mi Meshack Muyinga, nauczyciel w szkole Bantika. Pokazując nam  tarczę wojownika Masajów, wyjaśnia, jak motywuje dzieci do nauki.

„Edukacja jest jak ta tarcza, Wasza wiedza obroni Was przed życiem. Bez wiedzy będziecie bezbronni. Uczcie się, a w życiu będziecie wojownikami, nie ofiarami”. Meshack uczy w szkole angielskiego i wiedzy o społeczeństwie. Opowiada, jak wielką rolę edukacja odgrywa w życiu Afryki – ostatnie pokolenia to już zupełnie inni ludzie. Wszyscy piszą i czytają, mają świadomość wagi, jaką ma dla nich jakość edukacji. Nikomu w Afryce nie trzeba tego wyjaśniać. No, prawie nikomu – Masajowie niechętnie ślą swoje dzieci do szkół...


Dodatkowe informacje