• 1
  • 2
  • 3
  • 5
  • 6
  • 7
  • 9

Artykuły

Polska - Sudan

Pierwszy mecz Polska-Sudan gramy nad kanałami nawadniającymi, które kiedyś uczyniły z Sudanu kraj wydajnego rolnictwa i potęgę w produkcji bawełny. Kanały są imponujące, pokrywają gęstą siecią setki kilometrów pustyni. Zbudowali je Brytyjczycy, których aktywność w tej części Afryki trwała aż do uzyskania przez Sudan niepodległości w latach 50-tych XX wieku.

A więc mecz. Piłka, tak jak wszędzie, daje radę. Również tutaj, w Wad Alneem, ubogiej miejscowości nad kanałami Nilu Błękitnego. Prawie wszyscy są tu piłkarzami i kibicami angielskich klubów. Na dzień dobry przegrywamy 3:0, wywołując radość u kibicujących dzieciom matek.

Sudan to inna rzeczywistość, wszystko działa tu inaczej. Na meczu zorganizowanym w jeden dzień zjawia się nawet lokalna telewizja.

A zatem misja GloBall wciąż w natarciu :-) Dzieciaki cieszą się z piłek, wszyscy mają radochę z wyniku.

I o to chodzi.

***

Jaki jest Sudan po pierwszych kilku dniach? Zaskakująco bogaty.


To zupełnie inna Afryka. Kraj asfaltowych dróg, mnóstwa samochodów, nowoczesnych sklepów, pieniędzy z ropy, wysokich i potężnie zbudowanych ludzi, którzy jedzą dużo mięsa. Świat płaski, bezkresny, zapylony pustynnym piachem, który często zasłania gwiazdy, księżyc i potrafi nawet przesłonić słońce.

Świat zorganizowany, kraina meczetów, modlących się w stronę Mekki ludzi, świat facetów w galabijach i kobiet w chustach, ale też świat Facebooka’a.


Z drugiej strony to świat dyktatury, państwo policyjne, pełne mundurów i tajniaków. To nowy-stary kraj, od którego oddzieliło się właśnie najmłodsze państwo świata, Sudan Południowy. My przemierzamy Sudan Północny, wielką pustynię z Nilem, która od niedawna bogaci się na ropie naftowej.

Będziemy tu słuchać wszechobecnego śpiewu muezinów, pić pyszną, przyprawioną kawę i herbatę. Porozmawiamy z mieszkańcami doliny Nilu i spróbujemy dowiedzieć się czegoś więcej o tym naszym wspólnym, wielkim, tak słabo poznanym, świecie ludzi różnych, choć przecież tak naprawdę takich samych…

Nas na szczęście nie interesuje polityka. Jedziemy do ludzi i dla ludzi, którzy nie mają tu żadnego wpływu na to, kto nimi rządzi. A ci ludzie są  serdeczni i bardzo pozytywnie do nas nastawieni.

Po meczu i zawarciu szczerych przyjaźni w Wad Madani, ruszamy zatem w głąb kraju. Po gładkim asfalcie, czasem jednak zasypanym przez siłę, która naprawdę rządzi tym światem. Pustynię.


Dodatkowe informacje