• 1
  • 2
  • 3
  • 5
  • 6
  • 7
  • 9

Rodzina jest najważniejsza

Francuska rodzina wędrowna, łac. Gallico familia itinerantibus (red.: nie wiemy czy dobrze, ale ładnie brzmiJ), fr. Famille française  itinérante. Wzorcowa jednostka społeczna, która codziennie udowadnia, że podróżowanie przez świat jest bezpieczne i wymaga wyłącznie chęci oraz otwartej głowy. Mama, tata i piątka dzieci szczęśliwych, spełnionych.

Rodzina doskonała. Inspiracja dla rodzin XXI wieku. Rodzina, która udzieliła najlepszej w historii odpowiedzi na pytanie: „jak spędzać ze swoimi dziećmi 100% czasu”.

Dzieci mają od 6 do 12 lat. Już trzeci rok są w podróży. Przejechali dotąd obie Ameryki i całą Afrykę. Podróżują jednym samochodem, i jest to…

…Land Rover Defender 110 z namiotem dachowym i skromną infrastrukturą, która pozwala  im podróżować przez bezdroża i poznawać świat osobiście.

Wiozą ze sobą szkołę, w której klasę samą dla siebie stanowią dzieci, a nauczycielami są rodzice.

Oto oni:

Mathieu (tata)

Charlotte (mama)

Tugdual (12 l.)

Agathe (10 l.)

Enguerrand (9 l.)

Octavie (8 l.)

i najmłodsza - Beatrix (6 l.)

Pierwszy raz spotkaliśmy się w parku narodowym Ngorongoro (Tanzania). Potem los zetknął nas jeszcze w Addis Abebie (Etiopia), po raz trzeci wpadliśmy na siebie koło mostu nad Nilem w Chartumie (Sudan), by wreszcie przeznaczenie połączyło na chwilę obie ekspedycje w Assuanie (Egipt).

Już nasze pierwsze spotkanie w Ngorongoro miało w sobie magię. Wśród wielu turystów Francuzi wyróżniali się wszystkim: własnym samochodem na francuskich rejestracjach, spaloną słońcem i wysmaganą wiatrem skórą, bezpretensjonalnością, humorem, swobodą poruszania się w afrykańskiej rzeczywistości oraz

trasą, a przede wszystkim dziećmi. Gdy z Defendera wychyliła się pierwsza główka, byliśmy poruszeni: „łał, jedziecie z dzieckiem?”. Ale gdy pojawiła się jeszcze druga, trzecia, czwarta i wreszcie piąta… To było naprawdę niesamowite. Piątka dzieci? W jednym aucie? W takiej podróży? Okazało się, że Francuzi jadą całą siódemką przez trzy kontynenty już prawie 3 lata.

Gdy spotkaliśmy się po raz czwarty, nie było już żadnych wątpliwości, że jesteśmy sobie (choć na chwilę) przeznaczeni :-)

W Assuanie postanowiliśmy pojechać razem przez Saharę. Umówiliśmy się na spotkanie w nocy, pod niesamowitą, wielką wydmą.

Na miejsce dojechaliśmy dzięki podesłanym przez Mathieu koordynatom GPS. Pierwszy wspólny obóz był niezapomniany. Antek bawił się z piątką dzieciaków w zjeżdżanie na karimacie z wielkiej góry piachu. Przy ognisku zaimprowizowanym z węgla drzewnego i łupinek od orzeszków siedzieliśmy razem do późna, opowiadając swoje historie, pokazując filmy i zdjęcia.

Był to jeden z najpiękniejszych i najciekawszych obozów na całej trasie GloBall.

Beatrix the Brave

Dowiedzieliśmy się o trasie, jaką dzielna rodzina pokonała w ciągu ostatnich lat. Ruszyli z Argentyny prawie trzy lata temu. Przejechali przez całą Amerykę Południową, potem Północną. Wysłali samochód statkiem do RPA, skąd chwilę później wyruszyli przez całą Afrykę trasą podobną do naszej. Cała wygląda mniej więcej tak:

Źródło: http://www.pasdansunfauteuil.fr/

Gdy ruszali na szlak, najmłodsza Beatrix miała niewiele więcej niż 3 lata. To ona zresztą przeżyła najbardziej niebezpieczną przygodę. Francuskie dzieciaki to wychowani w ciągłej podróży, mali twardziele. Śpią często pod gołym niebem, hasają po pustyniach, buszu, sawannie, bawią się tym, co znajdą na miejscu, a do zabawy używają wyobraźni, nie zabawek. W naszym pierwszym wspólnym obozie zabawką był piasek, zasypaną nim mumią faraona – Tugdual, a wyznawczyniami staroegipskiej religii – Agathe, Octavie i Beatrix, bijące zakopanemu, „kultowemu” bratu pełne szacunku pokłony.

Ale na początku ich podróży, w wysokich Andach zdarzyła się najbardziej niebezpieczna sytuacja na trasie francuskiej rodziny. Spali w namiocie. Nikt nie spodziewał się gwałtownego, nocnego spadku temperatury. Malutka Beatrix, która w nocy wysunęła się spod śpiwora, zapadła w głęboką hipotermię. Rodzice ratowali ją w trudnych warunkach. Było poniżej zera, w samochodzie nie działało ogrzewanie, a z powodu zbyt dużej wysokości (ciśnienie) nie włączyło się webasto. Dzielna Beatrix, zawinięta w śpiwory i koce, była ogrzewana butelkami z gorącą wodą, gotowaną na jedynej działającej kuchence. Było naprawdę groźnie, ale udało się i wszystko dobrze się skończyło. Była to zresztą jedyna taka groźna sytuacja w ciągu tych prawie 3 lat.

Dziś Beatrix to już sześciolatka. Śliczna dziewczynka – dzielna, jak każdy członek rodziny najbardziej GloBallnej rodziny, jaką spotkaliśmy w życiu.

Niesamowite, patrzeć na te dzieci. Ubrane są skromnie i praktycznie, w takie same rzeczy, takie same sandały czy trampki. Uśmiechnięte, niesamowicie zgrane, współpracujące, tworzące zespół, który można bez końca podziwiać. I rodziców, zakochanych w sobie, spędzających ze sobą i swoimi dziećmi absolutnie cały czas!

Aż trudno sobie wyobrazić trudniejsze(?) rodzicielstwo i piękniejsze(!) dzieciństwo. Bez telewizji, internetu, gadgetów, konsumpcji. Bez rutyny. Ale za to z przygodą, która trwa cały czas, z mamą i tatą którzy są razem ze swoimi dziećmi ZAWSZE, we dnie i w nocy. I z całym światem za pan brat.

Mathieu i Charlotte są w świetnej kondycji i wspaniałym humorze. Dzieci tryskają energią, kipią fajnymi pomysłami, są samodzielne i pozytywnie nastawione do wszystkiego, co je otacza. Land Rover jest ich domem. Najmłodsze nie pamiętają nawet właściwie zwykłego domu, stojącego na ziemi, w jednym miejscu.

Razem jedziemy przez kolejne oazy, razem gubimy się na pustyni, wspólnie spędzamy kolejną noc na Pustyni Białej. Zajadamy się wraz z dziećmi świeżymi pomarańczami, wcinamy wspólnie worek orzeszków ziemnych, śpiewamy przy ognisku i oczywiście gramy w piłkę…

Robimy polsko-francuskie Kino Pod Osłoną Nieba, gramy wspólnie mecz z dziećmi beduinów z oazy Al-Dachila, a nawet jesteśmy uczniami na lekcji języka francuskiego w niezwykłej szkole w tajemniczym mieście z mułu. Ale o tym – następnym razem…

Żegnamy się z naszymi francuskimi przyjaciółmi, którzy zaskakują nas wręczonym przez dzieci prezentem. Ślicznym, kolorowym, pięknie narysowanym obrazkiem na nasz temat.

To było wzruszające. Dziękujemy Wam za wszystko Beatrix, Octavie, Enguerrand, Agathe, Tugdual, Charlotte i Mathieu. Bardzo dużo się od Was nauczyliśmy. Jesteście wspaniałymi ludźmi, którzy mogą być dla innych wzorem. I jesteście lekcją na temat tego, co w życiu najważniejsze.

Może ta historia stanie się dla kogoś inspiracją.


Stronę www naszej wspaniałej francuskiej rodziny znajdziecie pod tym adresem: http://www.pasdansunfauteuil.fr

Vive la France! Vive la famille!
Pani nauczycielko Agathe – czy pisownia jest poprawna?

3065

Dodatkowe informacje