• 1
  • 2
  • 3
  • 5
  • 6
  • 7
  • 9

Niezapomniana lekcja francuskiego

Szkoa jest caa z gliny. Siedzimy grzecznie na klepisku, bo nasza pani nauczycielka jest stanowcza i niezwykle surowa. Ma na imi Agathe.

W naszej klasie s same gagany. Siedzimy po turecku na glinianym klepisku. Z przodu siedz jak zawsze kujony. Mamy z nimi troch na pieku, bo nie zawsze chc nam podpowiada. To Beatrix, Octavie i Tugdual.

W ostatnim rzdzie, czyli drugim, bo nasza klasa jest maa, siedz za to same obuzy. Z francuskiego wszyscy jestemy sabi, ale za to po dzwonku na przerw rozrabiamy najlepiej z caej szkoy. Siedzimy z tyu razem ? Matou, Bart i Antonio.

Dzisiaj pani Agathe nie ma zbyt dobrego humoru. Za ze odpowiedzi sypie paami, dwjami, jedynkami, minusami i rzuca nam zoliwie lub z przeksem swoje pene pogardy komentarze. Ale rzeczywicie, powody s. Jestemy na lekcji francuskiego, a tylny rzd ni w zb nie rozumie pyta.

Troch prbujemy improwizowa, ale pytania s trudne? Np. jak jest po francusku
czapka? Albo kubek? Albo okulary? Prbujemy i to nawet mnie, ale (przepraszam za nieudolny zapis - to bya nasza pierwsza lekcja francuskiego w yciu) le binokle jako okulary nie przechodz? Dopiero szepty kujonw z pierwszego rzdu ratuj nam ycie. Les lunettes zdaj egzamin. Pani Agathe wreszcie oddycha z ulg i mwi - i, dobrze. Walczymy dzielnie. Spodnie to pewnie les pantalones. I tak wyglda ta nasza lekcja ju do koca ;-)

Pytania s coraz trudniejsze. Na szczcie ycie ratuje nam dzwonek i z wrzaskiem wypadamy z ca klas na gliniane korytarze naszej szkoy, zronitej bezporednio z uliczkami-korytarzami naszego miasteczka.

Moe to bya tylko krtka lekcja francuskiego, ale dla nas by to cakiem dugi, magiczny moment w niesamowitej przestrzeni. Przez chwil poczulimy si jak mali beduini w glinianej klasie, a przy okazji mielimy mnstwo wietnej zabawy z francuskimi przyjacimi. Agathe ? bdziesz wietn aktork lub nauczycielk. Betarix, Tugdual i Octavie ? jestecie naprawd dobrzy z francuskiego ;-)

Mecz pod meczetem

Na boisko wybralimy may placyk tu poniej starego miasta z muu, pod nowym meczetem oazy Al-Dachila. Miejsce bardzo charakterystyczne. Do gry zawezwa wszystkich dononie Demokrator z dachu ?Bolowozu?.

Chwil pniej wspar go muezin z pobliskiej wityni. Mimo to, po raz pierwszy w historii GloBall mielimy problemy z rekrutacj pikarzy do druyny przeciwnej. Miasteczka beduinw s zamieszkane jako inaczej ni te, ktre dotd przemierzalimy. Ludzie siedz w domach, jakby soce skutecznie ich tam zapdzio i przekonao, e warto pozostawa w cieniu.

Dzieci s niemiae, nieufne. Na ulicach wida pojedyncze, zawinite w chusty dziewczynki. Chopcw rodziny pochoway gdzie poza zasigiem naszego wzroku.

Ale po kilkunastu minutach motywowania, zachcania i testowego kopania piki z Francuzami, udaje nam si wreszcie wywabi na plac-boisko spor grupk zainteresowanych maluchw. O dziwo co drugi jest w pikarskiej koszulce i wszyscy bardzo si oywiaj, widzc piki. Troch trudniej ni zwykle idzie nam tumaczenie, o co chodzi, ale ju po chwili mecz rozpoczyna si?

Walka na boisku jest zacita. Mali beduini s ambitni, bojowi i traktuj cae nasze spotkanie miertelnie powanie.

Powoli zapada zmierzch. Nie ma wic czasu na czekanie i przerwy. W meczecie zaczynaj si mody. Staramy si wic jako pogodzi gr w pik z lokalnymi zwyczajami. Zerkamy na wyraz twarzy dorosych i dostosowujemy si do tutejszych norm. Robimy krtk przerw w meczu.

Nasi kibice siedz tu przy wejciu do wityni.

Modzi gracze popatruj na starszych, przechodzcych przez boisko. Odczytujemy to jako milczc akceptacj. Wznawiamy gr. Mecz jest jak zwykle super. Tym razem gramy wzmocnieni transferami z Francji. Biegaj wraz z nami Mathieu, Tugdual i Enguerrand, a dziewczyny nam kibicuj.

Po stronie egipskiej zwraca uwag ywioowy rudzielec i dwjka starszych nastolatkw, ktrzy s nadzwyczaj szybcy i nieli taktycznie. Mecz koczymy mimo to zwycistwem druyny polsko-francuskiej wynikiem 3:2. Wrczamy egipskim dzieciom piki, co budzi jak zawsze wielkie emocje. egnamy si i jedziemy szuka noclegu gdzie na pustyni?




Dodatkowe informacje