• 1
  • 2
  • 3
  • 5
  • 6
  • 7
  • 9

Trąby Jerychońskie

Nie mogliśmy sobie tego darować. Obtrąbieni bez litości przez tysiące kairskich kierowców szukamy dzielnicy samochodowej. W Kairze i w innych egipskich miastach handel skupia się w cechowych i tematycznych miejscach. Szewc pracuje obok swoich kolegów po fachu w ulicy szewców. Apteki są na ulicy aptek. A w Kairze są to całe, rozległe, wyspecjalizowane dzielnice. Gdy znajdujemy tę dla kierowców, ogarnia nas euforia!


Są tu całe ulice części zamiennych do konkretnych marek aut, jest ulica pasków klinowych, ulica szyb przednich, no i wreszcie ta najbardziej poszukiwana - ulica Klaksonów, The Horn Street.


Tysiące trąbek, syren, piszczałek, klaksonów, dźwięków. Wszystkie można na miejscu przetestować, więc jest to dzielnica bardzo żywa i hałaśliwa. Jako, że ceny są wyjątkowo przystępne dla klientów, uzbrajamy „Disco” po zęby. Na prawej części dachu instalujemy elektroniczną „Official Federal Siren”, z kompletem dźwięków znanych z amerykańskich filmów pościgowych.

Po lewej stronie dachu umieszczamy ostrzegawczą syrenę wydającą dźwięki w stylu „awaria na łodzi podwodnej”. Obok lokujemy pneumatyczną, okrętową trąbę jerychońską o głębokiej barwie dźwięku.

Nad zderzakiem umieszczamy jeszcze klasyczny, mocny i popularny w Egipcie „Super Horn”. Jesteśmy gotowi do drogi :]

„Tomek na Czarnym Lądzie”

Jurek dowozi z Polski liczne zamówienia. Najważniejsze to pisanki od rodzin, które trafiają na wielkanocny stół. Ale niezwykły zupełnie charakter mają też książki np. „Tomek na czarnym lądzie” Alfreda Szklarskiego – kultowa lektura z młodości większości z nas. Tomek Wilmowski lądował w niej w Kenii, by polować na lwy, słonie, antylopy, pantery, goryle - no i oczywiście na okapi. Operował w dużym stopniu na trasie GloBall, więc zupełnie inaczej nam się to teraz czyta ;-)

„W pustyni i w puszczy”

A już „W pustyni i w puszczy” Henryka Sienkiewicza to jest po prostu literacki cud. Nic to, że książka jest dla dzieci i młodzieży, a kiedyś była nawet lekturą obowiązkową. Staś i Nel jechali do rodziców prawie dokładnie naszą trasą. Dobiegający czterdziestki członkowie naszej ekspedycji, czytali o ich przygodach z wypiekami na policzkach i łezką wzruszenia. Zwłaszcza, gdy w finale Kapitan Glen słał do Panów Rawlinsona i Tarkowskiego tryumfalny telegram: „Dzieci z nami – zdrowe - chłopiec bohater!”. Na trop Stasia i Nel trafiliśmy dzięki aktywności Magdy  na Facebook’u, dzięki wielkie Magda!

Faktycznie, przygody Stasia i Nel w większości dzieją się na naszej trasie. Kali wykłada do dziś obowiązującą filozofię posiadania i zabierania krów na terenie do dziś zajmowanym przez wrogów Wa-Hima, czyli plemiona Samburu. Samburu to nasi przyjaciele, u których spaliśmy w Kenii.

Wielkie, nieznane wówczas geografii jezioro, które Staś napotyka na swojej trasie, to nasze ulubione i magiczne jezioro Turkana, dawniej zwane jeziorem Rudolfa. Faktycznie, było to ostatnie wielkie jezioro świata, jakiego brakowało na mapach aż do końca XIX wieku.

Podróż Stasia, Nel, słonia Kinga i wielkiego psa Saby biegła wzdłuż Nilu, a szczęśliwe zakończenie znalazła gdzieś na półpustyni między Turkaną a Oceanem Indyjskim. My tam byli, za zdrowie Sienkiewicza wypili, a lekturę książek na Bliskim Wschodzie zakończyli. I możemy podsumować to mniej więcej tak: polecamy czytanie dobrych książek tam, gdzie toczy się ich akcja. To niesamowite przeżycie.


Dodatkowe informacje